• Recenzja: GANTZ (2011)

    sobota, 29 października 2011 08:26
  • Recenzja książki: Akira Kurosawa - twórca japoński, twórca światowy

    środa, 14 września 2011 15:25
  • Recenzja: Agitator (2001, Takashi Miike)

    wtorek, 23 sierpnia 2011 18:00
  • Oblicza pięknej (i) bestii. Interpretując Tabu Nagisy Oshimy.

    wtorek, 21 czerwca 2011 21:38
  • „Hana yori mo naho”: Hirokazu Koreedy polemika z mitem 47 roninów

    poniedziałek, 04 kwietnia 2011 17:03
  • Dwa oblicza cierpienia – kobieta w japońskim społeczeństwie lat 30. w "Siostrach z Gion" Kenjiego Mizoguchiego. Analiza stylu filmowego

    wtorek, 01 marca 2011 20:25
  • "Samuraj-Szpieg" (1965) Masahiro Shinody: Zimna wojna epoki Tokugawa

    wtorek, 15 lutego 2011 17:31
  • O magii słowa „przepraszam” i o tym, co by było, gdyby... Analiza fabuły filmu "Sąsiad spod trzynastki"

    wtorek, 08 lutego 2011 16:01
  • Obecny nieobecny. "Sonatine" Takeshiego Kitano

    piątek, 21 stycznia 2011 14:42
Home Publicystyka Recenzje Recenzja książki: Akira Kurosawa - twórca japoński, twórca światowy
Recenzja książki: Akira Kurosawa - twórca japoński, twórca światowy
Wpisany przez Krzysztof Gonerski   

Tron we krwi (1957) Akiry Kurosawy powszechnie uważany jest za najwybitniejszą filmową adaptację Makbeta Williama Szekspira. Ktoś mógłby pomyśleć: czy to możliwe, aby wyrwana z europejskiego kontekstu kulturowego, z wiktoriańskiej scenerii, z judeochrześcijańskiego światopoglądu opowieść o Makbecie mogła zaistnieć w zupełnie odmiennej kulturze, czasie i miejscu? Dla Kurosawy - jak najbardziej możliwe. Co więcej, twórca Rashomona nie tylko przenosi akcję dramatu Szekspira w realia szesnastowiecznych wojen feudalnych w Japonii, ale właśnie w Tronie we krwi, z obfitością niespotykaną w pozostałych filmach Japończyka, wprowadza elementy tradycyjnego teatru nō. Tron we krwi stanowi symboliczną esencję całej twórczości wybitnego japońskiego reżysera, której cechą jest coś więcej niż tylko kosmopolityzm. W jego filmach Szekspir koegzystuje razem z maskami z teatru nō, a Dostojewski i amerykańskie kino gatunkowe z samurajami. W filmach Kurosawy Wschód spotyka się z Zachodem. Kurosawa jest bowiem „japoński”, a zarazem „światowy”.

I taki też tytuł: Akira Kurosawa - twórca japoński, twórca światowy nosi poświęcona mu publikacja pod redakcją Wioletty Laskowskiej-Smoczyńskiej i Piotra Kletowskiego. Książka jest owocem sesji naukowej, która odbyła się 29 marca 2010 w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, w stulecie urodzin „cesarza japońskiego kina”. Wśród prelegentów znaleźli się filmoznawcy, kulturoznawcy i historycy z Uniwersytetu Jagiellońskiego, a także goście z wyższych uczelni z Gdańska, Warszawy oraz z Akademii Krakowskiej. Uroczystość uświetnił swa osobą Andrzej Wajda, który opowiadał o swoich kontaktach z Akirą Kurosawą, a także o wpływie filmów Japończyka na swoją twórczość. W książce znalazła się większość z wygłoszonych prelekcji oraz wywiad z Wajdą – łącznie ze wstępem jedenaście tekstów.

O merytoryczną zawartość omawianego opracowania zadbali profesjonaliści i znawcy tematu, dlatego chciałbym zwrócić uwagę nie tyle na treść poszczególnych tekstów, lecz na komunikatywność przekazu i stopień zainteresowania, które są w stanie wzbudzić. Pod tym względem warto wyróżnić dwa artykuły: Piotra Sawickiego Czas i energia. Kurosawa a muzyka oraz Elżbiety Wiącek Ryż i kukurydza, czyli co łączy „Siedmiu samurajów” i „Siedmiu wspaniałych”. Co ciekawe dla obydwóch tekstów wspólnym mianownikiem jest komparatystyczna strategia interpretacyjna. Sawicki analizuje styl filmów Kurosawy przez analogię do twórczości Ludwiga van Beethovena, którego zalicza do artystów subiektywnych (ich przeciwieństwem są twórcy obiektywni, tacy jak Jan Sebastian Bach, a w filmie m.in. Kenji Mizoguchi i Yasujirō Ozu). Kurosawa, podobnie jak Beethoven, był artystą intuicyjnym, żywiołowym, ciągle ewoluującym, stawiającym sobie wciąż nowe wyzwania. Sawicki w niezwykle interesujący sposób opisuje poszczególne filmy Japończyka, odwołując się do struktury kompozycji muzycznych, tonacji, dźwięków, a nawet brzmień poszczególnych instrumentów słyszalnych w danych utworach. Jego analiza jest szczegółowa i zrozumiała nawet dla laików, choć autor często sięga po terminologię typową dla teorii muzyki.

Pijany anioł (1948, Yoidore tenshi)

Z kolei Wiącek rozbiera na czynniki pierwsze japoński oryginał Siedmiu samurajów i amerykański… no właśnie… W powszechnej opinii film Siedmiu wspaniałych Johna Sturgesa uważany jest za remake obrazu Kurosawy, ale Wiącek jest skłonna raczej uznać wersję amerykańską za adaptację, niż ponowną realizację „tego samego” filmu. Dokładnie wylicza podobieństwa między filmami (okazuje się, że rewolwerowcy z Dzikiego Zachodu nie różnili się tak bardzo od roninów z feudalnej Japonii) oraz różnice (najistotniejsza tkwi w odmiennym kontekście społecznym). Odwołując się do koncepcji Claude`a Levi-Straussa dotyczących relacji między kulturą własną a obcą autorka traktuje Siedmiu wspaniałych Sturgesa jako przykład strategii antropofagicznej. Polega ona na „pożeraniu”, czyli wchłanianiu obcych elementów, oswajaniu i przeobrażaniu w substancję nieodróżnialną od własnej [kultury]. Niezwykle interesujący artykuł, który trafnie wychwytuje kulturowe różnice między Zachodem a Wschodem, na przykładzie japońskiej i amerykańskiej wersji obrazu Kurosawy.

Znakomicie napisanym i interesującym tekstem jest także analiza Ran, której dokonuje wybitny japonista, prof. Mikołaj Melanowicz, podejmując polemikę z metafizycznym odczytaniem filmu, zwłaszcza w kontekście finału (oślepiony bohater, stojąc nad krawędzią przepaści zrzuca w nią płótno z rozwijającym się wizerunkiem Buddy). Melanowicz dowodzi, że obraz Kurosawy jest w istocie pesymistyczną alegorią ludzkiego życia, poddanego dyktatowi okrutnego absurdu. Nie bez powodu ta adaptacja Króla Leara Szekspira uważana jest za najbardziej posępny, wręcz nihilistyczny obraz „cesarza japońskiego kina”. Wszak tytuł filmu oznacza „chaos”.

Akira Kurosawa

Pozostałe teksty, napisane m.in. przez znanych polskich filmoznawców (m.in. prof. Krzysztof Loska) z pewnością zadowolą miłośników twórczości Kurosawy, ponieważ opisują one mało znane etapy w karierze Japończyka (np. filmy powojenne) albo tematy rzadko obecne przy omawianiu reżyserskiego dorobku Kurosawy (np. realizm historyczny czy remake`i filmów artysty). Niektóre teksty – jak np. Dariusza Grzonki – zniechęcają nazbyt akademickim stylem, co niekoniecznie uważam za zaletę w pracy, której celem jest popularyzacja mniej znanych aspektów twórczości Kurosawy.

Na osobną uwagę zasługuje puentujący opracowanie wywiad, czy raczej wspomnienia o Akirze Kurosawie, którymi z uczestnikami sesji podzielił się Andrzej Wajda. Twórca Kanału miał okazję spotkać się ze słynnym reżyserem, którego nazywa swym nauczycielem i mistrzem, podczas zdjęć do Snów (1990). W relacji Wajdy Kurosawa jawi się jako niezwykle skromny człowiek, wielki humanista i artysta poszukujący własnej filmowej drogi. Jak na podsumowanie omawianego opracowania, wyznania Wajdy, który nawet opowiadając w luźnej rozmowie potrafi snuć opowieść jakby pisał filmowy scenariusz, są strzałem w dziesiątkę.

Zbłąkany pies (1949, Nora inu)

Ta pięknie wydana na kredowym papierze publikacja nie jest jednak pozbawiona drobnych mankamentów. Z niezrozumiałych powodów z książki wypadł tekst Piotra Kletowskiego o elementach teatru nō w Tronie we krwi i Ran (chociaż wspomina się o nim we wstępie). Zdjęcie na okładce nie przedstawia wcale Toshiro Mifune z Rashomona (mimo podpisu zawierającego taką informację), lecz kadr z filmu Samurai Assassin(1965). Ponadto, w opracowaniu tego rodzaju brakowało mi pełnej filmografii bohatera tej książki, a korekta nie wyłapała poważnego błędu. Jednak najpoważniejszy zarzut – choć zdaję sobie sprawę, że ma on charakter zdecydowanie subiektywny – wiąże się z tytułem książki. Jak rozumiem ideą sesji (i książki) poświęconej Kurosawie było zaprezentowanie słynnego reżysera jako artysty zarówno światowego, jak i japońskiego. Tymczasem większość tekstów pisana jest przez pryzmat zachodniej myśli kulturoznawczej i mam wrażenie, że znacznie lepiej broni się w tej publikacji teza o światowości Kurosawy niż o jego „japońskości”. Właściwie tylko tekst Michała Bobrowskiego o filozofii konfucjańskiej w Piętnie śmierci, artykuł Marka Sufiera o realizmie historycznym w filmach Kurosawy oraz fragmenty analizy Elżbiety Wiącek przyjmują „perspektywę” japońską (tym bardziej szkoda, że wypadł tekst Kletowskiego o wpływach teatru nō).

Krzysztof Gonerski

Autor pierwszej w Polsce książki w całości poświęconej azjatyckiemu kinu grozy Strach ma skośne oczy. Azjatyckie kino grozy (Wyd. Kwiaty Orientu). Szef portalu Horror Online, recenzent i publicysta współpracujący z magazynami Tori, Lśnienie i Grabarz Polski. Autor około kilkuset recenzji oraz kilkudziesięciu artykułów z dziedziny filmu, publikowanych m.in na Horror Online, Azjamanii i w Klubie Miłośników Filmu. W jego dorobku są także dwa opowiadania grozy, które znalazły się w antologiach: Trupojad i Pokój do wynajęcia (wyd. Red Horse).

Choć tytuł publikacji sugeruje, że Kurosawa jest w pierwszej kolejności twórcą japońskim, a potem światowym, wydaje się, że można do twórczości tego znamienitego artysty odnieść uknuty przez Marshala McLuhana termin o globalnej wiosce. Co prawda zwrot ten opisuje transgraniczność mediów elektronicznych, czyniących świat jednym wspólny miejscem nieograniczonej wymiany komunikacyjnej, lecz czyż podobna wymiana już nie informacji, ale kultur nie ma miejsca w bogatym dorobku artystycznym Akiry Kurosawy? Co więcej gdyby w tytule książki Smoczyńskiej i Kletowskiego zabrakło przymiotnika „japoński” w przypadku twórcy Rudobrodego nie byłoby to wielkim błędem. Ponieważ wybitna twórczość Akiry Kurosawy dowodzi, że istnieją wzorce kulturowe ponadczasowe i przekraczające geograficzne granice, które niezależnie od lokalnej specyfiki, funkcjonują na tych samych zasadach zarówno w USA, jak i w Japonii. Być może dlatego użytkownicy portalu The Internet Movie Database umieścili zmarłego w 1998 r. Akirę Kurosawę na wysokim dziewiątym miejscu listy dwudziestu najlepszych reżyserów świata.

 

Komentarze  

 
#1 shingen 2011-09-14 18:29
Istotnie, publikacja ta wydana jest pięknie, na kredowym papierze, jak to jest w zwyczaju Muzeum Manggha. Mimo to, pokręcę nieco nosem nad potrzebą wydawania takich książek na kredowym papierze.

Ten rodzaj papieru nie jest bowiem najlepszym nośnikiem treści pisanej. Bardzo dobrze prezentują się na nim zdjęcia i grafiki, jednak tych jest w tej książce niewiele. Sam tekst natomiast zdecydowanie lepiej czyta się na papierze matowym, co wiąże się z tym, że śliski papier inaczej odbija światło i czytanie z niego jest bardziej męczące dla oczu (czcionka bezszeryfowa użyta w tej publikacji też czytelności nie służy). Nie wspominając już o tym, jak kredowy papier wpływa na cenę książki...i kieszeń nabywcy.

W taki sposób można drukować krótkie broszury, a nie książki wymagające od czytelnika skupienia.
 
 
#2 matsunaga 2011-09-14 21:20
Należy dodać że również zdjęcia w ksiażce są skandalicznie źle podpisane - nie wposminając już o ich fatalnej jakości. np. zdjęcie postaci granej przez Tsutomu Yamazakiego w filmie "Sobowtór" opatrzono mylnie podpisem Tatsuya Nakadai... Gwoli ścisłości: akcja Tronu we krwi wcale nie dzieje się na Hokkaido; w tym tekście Gonerskiego zdjęcia zarówno z Pijanego anioła jak i Zbłakanego psa nie są wcale kadrami z filmu ale fotosami promocyjnymi - żadne z powyższych ujęć nie występuje w filmach
 
 
#3 shingen 2011-09-15 05:38
W sprawie zdjęć z Pijanego anioła jak i Zbłakanego psa w recenzji oczywiście masz rację, z tym, że za ich dobór i podpis odpowiadam ja, nie autor. Tego, że nie są to kadry, można domyśleć się z wertykalnych proporcji tego drugiego i faktycznie lepiej zrezygnować z tego mylącego słowa. Zaraz to poprawię.
 

Aby dodawać komentarze konieczna jest rejestracja w serwisie.